poniedziałek, 4 lipca 2016

Wałęsa idzie w zaparte





Widząc,
że strasznie zarosły grządki
wziął się ogrodnik za porządki.
Strasznie się do roboty rwał
wycinać i wyrywać chciał.


Kiedy ogłosił swe zamiary
Tak mu doradził sołtys stary:
– Z korzeniem wyrwać
wyciąć liście.
Wiem o co chodzi.
Oczywiście…
Niestety,
tego nic nie zmieni,
że trzeba czekać do jesieni…
Toż wiedzą nawet przedszkolaki,
że to nie sezon
na buraki!


Wanda Kapica

http://www.kworum.com.pl/art6977,ogrodnik_i_soltys_wanda_kapica_.html




Był to ogrodnik, z wielkiego miasta,

do jasnej Anieli

- młody esteta.

Bo prawda jest taka

że, wykształcony wybrał w wyborach Buraka!

(jak twierdzi pewna Wyborcza Gazeta).

A czemuż by nie.

*

A teraz pełno Buraków w Brukseli.

*

Pośród dymu cygar, prostych bananów

ośmiorniczek, znakomitych trunków,

nowoczesny mutant nowego

Buraka gatunku

ze słodzikiem i genem bakterii BT



*

Niech żyje Buractwo i nowy banan w Brukseli!

Niech żyjeeeeee!!





Wyborca Buraka niech nam również żyjeeee!


Agamemnon
(-)

środa, 8 czerwca 2016

ZaKODowani

ZaKODowani i inne męty



Skąd tyle krzyku, skąd tyle smrodu
To protestują wyznawcy KOD-u

Na czele idzie facet wzorcowy
I demokrata nasz eksportowy.

Napłodził dzieci pełną chałupę,
Po czym nań wypiął ojcowską doo pę.

Zamiast pracować na utrzymanie,
Woli odstawiać chocholi taniec.

To nowoczesny wzorzec faceta,
Co go utrzymać musi kobieta.

Za nim w płaszczyku facet bez wąsa.
Pokracznie skacze w tanecznych pląsach.

Niczym dyrygent głuchej orkiestry.
Roman „koń” - znana gwiazda palestry.

Za nimi złoty chłopiec businessu.
Choć nie posiada on „interesu”

Przystojny, zgrabny, buźkę ma śliczną
I błyszczy wiedzą, tą historyczną.

Według Ryszarda, kochany Brachu,
Józef Piłsudski dokonał zamachu

i rząd obalił wyobraź sobie,
pomimo tego, że leżał w grobie..

Nie wiem jak można ukończyć szkołę
I dalej zostać takim matołem.

Pytanie takie dręczy mą główkę.
Za kim obecnie nosi aktówkę?

Rubaszny „sołtys” przy Ryśku kroczy,
Zza okularów wytrzeszcza oczy

Na tych co z domów dzisiaj wylegli.
Miłośnik sztuki, sprzętu i mebli.

Napiszę jeszcze gdybyś nie wiedział,
Pod żyrandolem pięć lat przesiedział,

A gdy mu Naród „zgasił żarówkę”
Spakował wszystko na ciężarówkę.

Zostały po nim goluśkie ściany.
Pokazał klasę „hrabia” ..."cacany"....

Tuż obok błyszczy ruda czupryna.
To Lis, skundlony dziennikarzyna.

Za nimi krzyczą ot tak, dla sportu
Funkcjonariusze byłych resortów.

Kapusie, lumpy i cała tłuszcza.
Ktoś ich na siebie ciągle napuszcza.

Jednych przekonał, innym zapłacił
Pseudo elity, łgarze-magnaci

 
adamajtis 





poniedziałek, 23 listopada 2015

niedziela, 13 września 2015

Stoi na stacji


Stoi na stacji drużyna Kopacz 
Spójrz na ich twarze i w oczy popatrz
Nędza i rozpacz.
Stoi i sapie, dyszy i bredzi
Premier od dawna w przedziale siedzi
Buch – jak czyściutko…
Uch – jak ładniutko…
Puff – jak smaczniutko…
Uff – jak milutko…
Już ledwo sapie, już ledwo zipie
A jeszcze Misiek pomysły sypie
Działaczy do niej podoczepiali
Znanych, nieznanych, młodych i starych
I pełno złości w każdym działaczu
Trzęsie się pociąg w rytmie ich płaczu
Wagony z klimą, błyszczące, duże
A w jednym świnie, a w drugim tchórze
A w trzecim siedzą sami cynicy
Siedzą i jedzą zad ośmiornicy
A czwarty wagon pełen kelnerów
W piątym wycieczka wicepremierów
W szóstym Karolak (trochę nieświeży)
W siódmym eksperci oraz hejterzy
W ósmym szefowej rządu psiapsiółki
Wcinają z jajem służbowe bułki
W dziewiątym – wszyscy doradcy „Bula”
W dziesiątym Donald… Nie, to wiatr hula.
A tych wagonów jest ze czterdzieści
Ta paranoja się w nich nie zmieści.
Lecz choćby przyszło tysiąc Saletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów
I każdy nie wiem, jak „dawał radę”,
Słupków poparcia nie dźwignie żaden…
Nagle – zgrzyt!
Nagle – wstyd!
Partia – w dół!
Koła – w muł!
Najpierw powoli – jak żółw – ociężale,
Ruszyła Platforma po szynach – ospale,
Szarpnęła kamery i ciągnie z mozołem
I kręcą się, kręcą się „setki” wesołe
I biegu przyspiesza, i gna na złamanie,
I ściemnia, i mami, obraża i kłamie,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, po głos!
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby ktoś inny tu rządził od lat
i straszył, i ściemniał, wył, kopał i gryzł
Że „wszyscy umrzecie”, gdy rząd będzie z PiS.
A skądże to, jakże to, czemu tak łże?
A co to to, co to to, kto to tak prze,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To Partia Obciachu wprawiła to w ruch,
To partia, co z kotła mediami do tłuków,
A tłuki rechoczą przez łzy do rozpuku
I wrzeszczą, i plują, i pociąg się toczy,
Tak długo aż w końcu z tych torów wyskoczy
i w przepaść poleci, i sztandar się zwinie,
By żyło się lepiej – Platforma przeminie.

autor nieznany

wtorek, 12 maja 2015

wyznanie Komorowskiego

kawał ze mnie boja
gdy leżałem z Bronią

już mnie nie obronią
moje rude Liski

bóstwo mi się kruszy
gdy skleroza moja
i Alzheimer bliski



Agamemnon

środa, 4 lutego 2015


Kopacz użyła broni....
Cóż, może brzózka ją ominie.
Pocisk wyważony, nieco ścięty,
wypolerowany.
Ujemny znak pochodnej obrysu półrdzenia.
Grawerunku imienia czy nazwiska nie będzie.
Naważka - maksimum dla komory wildcata.
Będzie ze 12000-14000J.
Wystarczy......
Elaboracja ma się rozumieć - ręczna.

Demony wojny przyjdą po koparkę....
Wojny z Narodem.




niedziela, 11 stycznia 2015

Na Nowy Rok



Z Nowym Rokiem coś się zmienia,
Każdy nowe ma życzenia,
NOWY ROK mi pióro łechce,
Czego chcę a czego nie chcę?
I nie wszystkich tym zachwycę,
Czego nie chcę, czego życzę!

Cudów nie chcę już od TUSKA,
Nie chcę ropy od Putina,
Ani od innego ruska,
Wolę KLAUSA i BOŻINA!
Nie chcę z Ameryki TARCZY,
Ani gazu z Emiratów,
Lech Wałęsa mi wystarczy,
Z grubą TECZKĄ doktoratów!
Bogatemu byk się cieli,
Więc ELITA się przeciska,
By załapać się w BRUKSELI,
Na poważne stanowiska!
Mocno gonią za tym rajem,
I Ci starzy i Ci młodzi,
A co będzie z naszym krajem?
To nikogo nie obchodzi!
Niech Sikorski bierze NATO,
Jak PZPN chwycił Lato,
Niech w spokoju nas zostawi,
Niech się z NATO w wojnę bawi!
Poseł GOWIN i podobni,
Niech in vitro się zapłodni!
Dla bogactwa tej techniki,
Niechaj Catburn da plemniki!
Terror sieje KOMOROWSKI,
W Sejmie BUC i NIEDORAJDA!
Wraz z bombowym Niesiołowskim!
Więc nie grozi nam AL-KAIDA!
Nie potrzebne Polsce stocznie,
I kopalnie i szpitale,
Co rząd z tym majdanem pocznie?
POLSKA? NIEPOTRZEBNA WCALE!!!
Nie ma w Polsce polskiej huty!
I z Wietnamu mamy buty!
Wódka czeska,ukraińska,
I konfekcja cała chińska!
Poznikały polskie ryby,
Przemysł nasz zakuto w dyby,
Ledwo dyszą już rolnicy,
Za to kwitną KOMORNICY!
To jest ten nasz polski cud!
Nam pozostał ino smród!
No i jeszcze jedno swojskie,
ŚWINIE! PRZY KORYCIE - POLSKIE!!!

Ps. Nowy Rok się szybko zbliża,
I by Boskim żył porządkiem,
Ja przepraszam -nie ubliżam,
Pożytecznym jest zwierzątkiem,
To co najpierw jest prosiakiem,
I kojarzy się z chlewikiem,
To co później jest warchlakiem,
Co na koniec jest tucznikiem.
Szkoda tylko,że zwierzątko,
Krótko żyje - takie życie!
ZA to TAMTA - LUDZKA ŚWINIA,
Żyje długo przy KORYCIE!
Śmierć każdemu jest pisana,
Choć bronimy się zaciekle,
Zwierzę -świnia kończy w rzeźni,
Ludzka Świnia skończy w PIEKLE!



autor nieznany



czwartek, 2 października 2014


Rządy agentur


( Z teki wiersza politycznego)


Prawie bez przerwy do Polski wpada
Mała kupiecka zdrajców gromada.
Kilka lat temu wzięli ją Tusy
A dziś podobne czynią zakusy.

Nic nie budują - sprzedają wszystko,
Otwarcie niszczą - także pod spodem,
Zmieniają Polskę w pogorzelisko,
Związki partnerskie są dla nich miodem.

Gawiedź się cieszy - wszystko jest klawo,
Wszystko na głowie się znowu stawia,
Sądy nie wiedzą co to jest prawo
A więc stosują ciągi bezprawia.

I coraz smutniej i coraz gorzej,
Łupek ze łzami zakrywa oczy,
Coraz smutniejszy staje się orzeł,
Historia znowu kołem się toczy.


Agamemnon
03.07.2011 02:34






http://plfoto.com/zdjecie,inne,paradnie-i-w-kolorze,2581539.html

niedziela, 9 lutego 2014


hyde park story 

zagryzam wargi a gdzieś w duszy
budzi się we mnie mister Hyde
nóż wsadza w kieszeń i bez skruchy
wyrusza znów w swój mroczny rajd

spoglądam w twarze które mijam
każda wyświetla zdrady slajd
zawieszam stryczki więc na szyjach
i mówię – szybciej mister Hyde

nie patrz na ręce one kłamią
po oczach poznasz wielkość sald
nadeszła pora żeby draniom
pokazać prawdę – mister Hyde

niechaj przemówi własnym głosem
odbije się o noża skraj
czas byś zaciągnął już pończochę
i związał węzeł – mister Hyde

to na co sobie ktoś zasłużył
otrzyma – w końcu to nie raj
tutaj się płaci wszystkie długi
więc bierz należność – mister Hyde

autor: Miladora

niedziela, 2 lutego 2014

kategoria wiekowa + 18psychopaci i genderia
(parafraza ballady o bezsensie - Miladory)

raz pewni psychopaci z grupami anarchistek
rozsiedli się na Plantach gotowi znów na wszystko
na przewracanie świata na wznak i dupą w górę
na skrajny spadek napysk i odlot w nieba dziurę
na przelecenie sensu bezsensem jak się patrzy
i na zrobienie ładu w ogóle i inaczej

wszyscy wokoło drżeli na widok spiskowania
a zwłaszcza drżały dusze i portki na mieszczanach
gołębie prysły migiem po drodze gubiąc pióra
a może to nie Polska a jakaś mysidziura

patrz - rzekła anarchistka - świat cały tak przekręcę
że złapiesz go normalnie jak zwykłą płoć na wędkę
psycholka podrapała spokojnie się po nodze
czyjawiem - powiedziała - to chyba nie po drodze

cóż - tak się bajka kończy bo nie po drodze było
i panie poszły dalej genderią szerzyć miłość
lecz figa - nic nie wyszło z tej prostej wręcz przyczyny
że co tu kurwa szerzyć gdy wokół skurwysyny


Agamemnon

środa, 22 maja 2013

Tuskagor
(parafraza:Norwid,W pamiętniku)

Nie tylko, wpierw się najadłwszy tuskagor

Błądziły w limbach szalone szalety
Nie tylko tusak pijany pitagor
Był też i Pawlak... pamiętam niestety.

Wtedy to próba jest, wtedy jest waga,

Ile nad sobą wziąłeś panowania:
Wartość się twoja ci odsłania naga
I oto widzisz, ktoś ty?... bez pytania.

Ja nowy Norwid pisałem na dowód

A sił już nie mam bo myśl mię udławia
Jestem zmęczony a w kole korowód
Gdzie z entuzjazmem  o Piekle się mawia

Lecz pytasz: ówdzie, co tak wielce trudzi?

I które z bliskich spotkałem postaci?"
Tam braci nie ma, ni bliźnich, ni ludzi,
Tam tylko studia nad majątkiem braci...

Być tam i ówdzie w on czas, dziś i potem,

Jako się wyżej albo niżej rzekło;
Znów mnie zmuszono wracać kołowrotem,
I nie zapomnieć, że dotknąłem Piekła

Tam uczuć nie ma, tylko ich sprężyny,

Nie zdając z siebie wzajemny rachunek,
Do nieużytej podobne machiny,
Puszczonej w obieg przez pęd lub trafunek.

Tam celów nie ma, lecz same ruiny

Pozardzewiałe i nie ma tam wieków
Dni nocy epok tam tylko godziny
Biją jak tępe utwardzanie ćwieków.

Nie określone pierwej cyfrą stałą,

Lecz fatalności pchnięte raz ostrogą,
Nie znaczą wcale, co? kiedy? się działo
W godzinę wybić liczby jej nie mogą.

Rzekłbyś w tytańskim z wiecznością zapasie,

Mniejsza! czy biją minuty?  czy lata?
Iż każda wątpi o sobie i czasie,
Każda dogania się, lecz nie ulata..

Jakby wcielonej ciągle puls Ironii:

Słysząc, wiesz naprzód i wiesz ostatecznie,
Że z godzin żadna siebie nie dogoni,
Że nie wydzwoni siebie, dzwoniąc wiecznie.

A ten systemat sprężyn, bez ich celu,

Jakby tragedia bez słów i aktorów,
Jak wielu nudów i rozpaczy wielu
Muzyka, gwałtem szukająca chórów:

Raz wraz porywa spazmem za wnętrzności,

Jak nie zwykłego do morza człowieka
Tylko nie spazmem nudy, lecz wściekłości,
Który, sam wiesz skąd? i po co się wścieka?

I ileś zwał się tym  lub owym w Czasie

Lub byłeś zwany imieniem twych dziadów
Widzisz i ile nabrałeś sam na się
Z tradycji? tonu? stylu? lub przykładów?

Co raz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,

Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc, nie wiesz, czy stajesz się wolny,
Czy to, co twoje, ma być zatracone? 

Czy popiół tylko zostanie i zamęt,

Co idzie w przepaść z burzą? czy zostanie
Na dnie popiołu twój gwiaździsty diament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!

Lecz prawić o tym i prawić na dowód,

Co widzę teraz? myśl sama udławia!
Jestem zmęczony... a teraz korowód,
Gdzie z entuzjazmem o piekle się mawia.

Wolę wsiąść na koń z jakimś drabem, który,

Prócz ze swoimi, nierad bywać z nikim,
Historii nie zna ni architektury,
milczy jak pomnik, będąc sam pomnikiem!

Wolę gdzieś jechać, i  niech wiatr mię niesie,

Patrząc przed siebie z obłędu wyrazem,
Wieki potrącać jak grzyby po lesie,
Ludzi, epoki!... mieszać wszystko razem.

Na dwukrańcowe wolę ruszyć szlaki

Krajów i wieków, gdzie przestrzeń granicą,
Granica? czasem... i gdzie , znad kulbaki
Patrząc, firmament cały... okolicą!

Agamemnon


poniedziałek, 25 lutego 2013

Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło, rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać.
A. de Saint-Exupéry

sobota, 23 lutego 2013

Dzieło kaczora Donalda


Po rogach diabła nikt dziś nie pozna.
Ogon nie zdradzi, ni siarki woń,
Racice skrywa, nie miota ognia,
Na nowe czasy, ma starą broń.
Wciąż kusi łgarstwem i obietnicą,
Z kamienną twarzą z honoru kpi,
Przed wyborami rozjaśnia lico,
A mając władzę z narodu drwi.

Dziś szatan czynny jest w tej postaci,
W stopach bordowa błona jak dysk
Ogon potulny skrywa mu szata,
A łgarstwa ciska mu krwawy pysk.
Z niegodziwcami czyni sojusze,
Nawet z nazistą podnosi miecz,
Chmurą zebrani - faryzeusze,
By zniszczyć Polskę! W tym cała rzecz.

Ludzi zabija i godzi w stany
Okrutnie łamie wolności bunt
Na larum musim bić w tarabany,
Z rządów ich zrzucić i wdeptać w grunt.
Byśmy ich mocą czarcią zdławieni,
Nie ulegali wszech kłamstwom do cna,
Lecz cudem z morza zła ocaleni,
Elekcją, w piekło strącili do dna.

(Parafraza wiersza ~czarnego. humora, tytułu wiersza nie zapamiętałem).


Agamemnon

wtorek, 4 września 2012

babsztyl w Donaldowym teatrze


Konopnicka pisze - co pisze
- uczyć się uczyć - co za babsztyl
- powiedz żeby się zamknęła
bo ją uciszę.

kaczor Donald

piątek, 18 maja 2012

KSU – KTO CIĘ OBRONI POLSKO


Wyssali z wielu życie
Zabrali godność nam
Stworzyli kraj żebraków
Twierdząc, że wszystko gra
Z uśmiechem na ekranie
Szyderców leci show
Lwie paszcze otwierają
Pożerać ciągle chcą

Nikt Cię nie broni Polsko
Gdy wokół głodne psy
Upokorzony naród
Cierpienie, nędza, łzy



www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XROIYiPY7-Y

wtorek, 13 marca 2012




Uśmiech Stalina
(dialogi - Agamemnon)


Bohaterowie węglowych nocy
i soczystego blasku hut,
bohaterowie stu lokomotyw,
bohaterowie buraczanych pól,
których po węgiel, nikiel i mleko,
żelazo, ogień, wodę i chleb
przez lat trzydzieści
w kraju uśmiechu
pędziły naprzód
płonące serca, płonąca krew,

z mojej ojczyzna chciałbym serdecznie

zagadać do was, przyjaciele,
i chciałbym długo gawędzić z wami,
aż świt na niebie zacznie bieleć.

Wiesz – rzekłby tęgi Wania-kołchoźnik

i miły Iwan z „Dynamo” - wiesz,
jakże tu, bracie, nie być radzieckim,
kiedy sam Józef Wissarionowicz
to nasze serce
i nasza krew.

Kombajn się zżyma, kombajn stalowy

w tępym uporze zęby zacina -
już żujesz, bracie, ziarnko zwątpienia,
wtem nagle
czujesz uśmiech Stalina.

Wtedy naprawdę, o gawędzący,

możemy wolą naszą ujarzmić
bieg syberyjskich, siwych rzek.

I jakże, bracie, nie być radzieckim,

kiedy sam Józef Wissarionowicz
to nasze serce
i nasza krew.

Oto już gadka mknie sobą nocą

od ust radzieckich do polskich ust,
już świt na niebo łuną się wspina.
I nagle,
nagle czujemy, bracia,
dobry, serdeczny uśmiech Stalina.

Tadeusz Urgacz

1952



***


tymczasem aktorkę złapano na żywo

z teatru wielkiego bez żadnej pruderii
-z uśmiechem Stalina pochwycił ją mocno
walczący o pokój ruchliwy cień Berii

płakała krytycznie -już w swoim oddechu

wykryła bez trudu ze łzami dziewczyna
że utkwił w niej chyba zawzięty wróg ludu
gdyż strawić nie mogła uśmiechu Stalina
gdy wbił się głęboko w jej ciało trzpień Berii

w przestrzeni straszliwej na odległość śmierci

nokturnem wszech czasów gdy śmieją się twarze
narzecza konkretów czyś stary czyś młody
tu prawda historii z obłudą się ścina -
trafiła w dziesiątkę - tu słowa i czyny
upiorów czerwonych odgrzewa na nowo
w uśmiechu Jagody w uśmiechu Stalina.


Agamemnon

30.12.2011 01:55


 
Gienrich Jagoda



Tak jak oni

(dialogi - Agamemnon)


Wiosennym uśmiechem

tańczącym na wargach,
żelaznym piorunem
bijących w oskardach,
wrogowie pustyni,
rumowisk i zwalisk
bijemy tunele
i trakty w socjalizm.
Walczymy o pokój
o pokój dla wszystkich,
jak Hanka Sawicka
jak Janek Krasicki.

Niech warczą fabryki,

niech dymią okręty,
rozśpiewaj się, serce
rozśpiewaj się – ech ty!
Czarnymi gwiazdami
niech węgiel wybucha,
niech śmieje się radość
od ucha do ucha.
Walczymy o pokój
o pokój dla wszystkich,
jak Hanka Sawicka,
jak Janek Krasicki.

Czerwone krawaty

jak słońca promienne
niech płynął, niech wieją
przez niebo i ziemię.
Za nami popioły
i kule faszystów,
przed nami ocean
roboty
i przyszłość.
Walczymy o pokój,
o pokój dla wszystkich,
jak Hanka Sawicka
jak Janek Krasicki.

A kiedy noc czarna

uchyli przyłbicy
i zwalą się gwiazdy
w zmęczone źrenice,
i kiedy znużenie
pogasi uśmiechy,
i grzbiety pogarbi,
kolego, pamiętaj -
musimy, musimy
przyszłości nieść siew:
paliwo,
żelazo,
pszenicę
i śpiew.

Bo przecież walczymy

o pokój dla wszystkich
jak Hanka Sawicka,
jak Janek Krasicki.

Tadeusz Urgacz

1952



***


z wiosenną radością

i letnią pogodą
w krainę uśmiechu
tunele nas wiodą

za mało za mało

wciąż gada i stuka
się dało się dało
wybija od kół

i pędzą pociągi

i rośnie nasz trud
i wiozą daleko
i węgiel i nikiel
żelazo i mleko
do kraju uśmiechu
sześćdziesiąt już lat

i wszystko się śmieje

i Iwan - sierożnik
radośnie i wokół
zawisło nad nami
i Wania - kołchoźnik
i śmieje się radość
od ucha do ucha
walczymy o pokój
czerwony socjalizm
i w czynach i słowie
o pokój dla wszystkich
jak Hanka Sawicka
jak Janek Krasicki

z krasnymi gwiazdami
na głowie

by Związek Nasz Bratni

co mrozem się ścina
mógł przeżyć dostatnio
walczącym o pokój
uśmiechom Stalina.

Agamemnon

02.01.2012 04:19

Czuwającym w noc noworoczną
(dialogi wierszowane Agamemnon)


Młodym -

aby dorośli, dojrzewali.
Ojczyźnie -
socjalistycznego szczęścia.
No, a czego
mam dziś życzyć
wam,
towarzysze
ze Służby Bezpieczeństwa?

Noc noworoczna,

jak to noc,
cicha.
Księżyc, obłoczki – czyż im nie ufać?
Ale wróg w tę noc,
jak i w inne, czyha.
I wam w tę noc
jak we wszystkie -
czuwać.

Towarzysze moi,

silni i twardzi,
przyjaciele moi,
niezawodni i pewni -
wybrano was,
najlepszych z klasy i partii,
byście Rewolucji, jak córki, strzegli.

Pierwszy rok.

Drugi rok.
Śmiały rok.
Trudny rok.
Rok – robociarz znów po zmianie odchodzi.
I oto
wszystkich spraw naszych okręt
wypływa na szerokie
roku nowego
wody.

Na horyzoncie – socjalizm!

Aby szybciej doń dotrzeć
dołożymy:
jedni – węgla serdecznego, drudzy – wierszy.
A wam -
nerwy napinać nocami,
oczy wytężać dobrze
i dłonią nieubłaganą
dusić gada dywersji.

...Szczęście?

Często o szczęściu piszę!
Szczęście – na posterunku trwać,
walczyć zwyciężać w walce.
Takiego szczęścia i wam
towarzysze,
którzy tej nocy,
jak każdej innej
czuwacie.

autor: Wiktor Woroszylski

31 grudnia 1949 r.










szef zaraz przyjdzie, pracował

noc całą aż do świtu...
lecz zaraz przyjdzie, nauczy
… jaka jest prawda o naszej
walce ze światem zła.


Wiktor Woroszylski


***

i przyszedł szef w końcu
ze zagasłymi oczami
spojrzałem na jego robotnicze
ręce rumiane
tak spracowane
i nim zadałem jako dziennikarz
jakieś pytanie
pamiętam podszedłem do okna
za oknem lokomotywa
ciągnęła skład długi
na wostok – to była fabryka
zegarków z Bielska Białej
chciałbym towarzyszu -
walczyć z wrogiem klasowym
i czuwać jak wy – zacząłem
towarzysz silny i twardy
niezawodny i pewny
najlepszy z klasy i partii
powiedzcie jak Rewolucji
należy strzec?

odparł

jak córki
nerwy napinam nocami
oczy wytężam dobrze
i dłonią nieubłaganą
duszę gada dywersji

-a jak go karmicie

tego darmozjada – towarzyszu
tylko pomyje dostaje w ryja
w zalanej celi
-a skąd ta woda?
spływa ze ścian
ma lepiej niż w rajskich ogrodach
- od dawna siedzi?
z osiem miesięcy
-teraz wiem towarzyszu że jesteście twardzi
i nie dopuścicie gada dywersji by szkodził
napiszę o tym niech wiedzą to młodzi
jesteście ofiarni jak komunardzi

no robimy co możemy

dla socjalizmu i partii

jesteście dziennikarzem?

piszcie towarzyszu piszcie
ale i wam się przyjrzymy
-ja towarzyszu tak jak wy
służę partii

zobaczymy



***


nos ci się przestawił

z pomocą rumianej
ręki towarzysza

a w celi po ścianach

spływa woda miedziana
na posadzkę na łóżko
zardzewiałe zbutwiałe
czerwonawa różowa
jak z cudownych ogrodów
niezależnie czy mała
czy żadna twa wina
tu nikt nie zabroni
orzeźwić się wodą
i przykładać do skroni
i napoić do syta
wraz z uśmiechem Stalina.

komunardzi są twardzi

a wroga ludu
komunard zabija

czy widziałeś kiedyś

takiego siłacza?

tymczasem w oparach

pociąg Bug przekracza
z fabryką zegarków
z Bielska Białej.


(pamięci męczeństwa abpa Antoniego Baraniaka)

Agamemnon

04.01.2012 02:59